Lista bezpłatnych leków dla osób po 65. roku życia może od jesieni 2026 roku wyglądać inaczej. Ministerstwo Zdrowia rozpoczęło porządkowanie zasad, według których preparaty trafiają do wykazu oznaczanego jako D2, potocznie nazywanego listą 65+. 27 sierpnia 2026 roku podpisano zarządzenie określające tryb weryfikacji wykazów bezpłatnych leków. Resort chce mocniej uwzględniać cenę konkretnego produktu, dostępność tańszych odpowiedników, rzeczywistą skalę jego stosowania oraz znaczenie produkcji i dostępności dla bezpieczeństwa lekowego państwa. Zmiana nie oznacza automatycznie ograniczenia dostępu seniorów do konkretnych substancji czynnych. Ministerstwo deklaruje, że celem jest finansowanie terapii, a nie utrzymywanie bez ograniczeń każdej nazwy handlowej.
Powodem jest szybko rosnący koszt programu. Narodowy Fundusz Zdrowia podał, że w 2025 roku wydatki na bezpłatne leki sięgnęły niemal 10 mld zł. Od 2023 roku liczba pacjentów korzystających z programu wzrosła o 4,4 proc., podczas gdy koszt recept zwiększył się aż o 25 proc. NFZ zwrócił uwagę, że na wykazie mogą znajdować się preparaty zawierające tę samą substancję, w tej samej dawce i postaci, ale kosztujące państwo zupełnie różne kwoty. W jednej z analiz dotyczących leków przeciwzakrzepowych ceny opakowań mieściły się w przedziale od 65,45 zł do 370,07 zł. Resort chce wykorzystać różnice cenowe jako dodatkowy argument w negocjacjach z producentami i w ten sposób uwalniać środki na kolejne terapie.
Co dokładnie zmienia Ministerstwo Zdrowia na liście bezpłatnych leków 65+?
Zmiana dotyczy przede wszystkim sposobu tworzenia i aktualizowania wykazu, a nie samego podstawowego prawa seniora do bezpłatnych leków. Ministerstwo chce regularniej weryfikować, czy finansowanie konkretnego produktu handlowego pozostaje racjonalne, gdy na rynku znajdują się tańsze odpowiedniki zapewniające tę samą terapię. Wśród analizowanych czynników znalazły się cena produktu, wolumen jego sprzedaży, sytuacja w określonej grupie farmakoterapeutycznej oraz elementy dotyczące bezpieczeństwa lekowego, w tym znaczenie krajowej produkcji. 27 sierpnia wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk podpisała zarządzenie określające tryb przeprowadzania takiej weryfikacji. Weszło ono w życie następnego dnia.
Dotychczas szeroki wykaz sprawiał, że państwo mogło finansować kilka lub kilkanaście produktów o bardzo podobnym zastosowaniu mimo dużych różnic cen. Nowe podejście ma zwiększyć presję negocjacyjną wobec firm farmaceutycznych. Ministerstwo podaje przykład sytuacji, w której jeden skuteczny i bezpieczny lek kosztuje 40 zł, a odpowiednik innej marki aż 400 zł. Z punktu widzenia pacjenta najważniejsze ma być zachowanie dostępu do potrzebnej terapii, a nie zagwarantowanie bezpłatności każdej dostępnej nazwy handlowej. Resort szacuje, że dzięki większej konkurencji cenowej możliwe byłoby uwolnienie setek milionów złotych, które można przeznaczyć na nowe leki dla seniorów i innych grup pacjentów.
Czy z listy darmowych leków dla seniorów może zniknąć ponad 1500 produktów?
Taki wariant pojawił się w analizach przygotowanych na potrzeby dyskusji o zmianach, ale nie jest zatwierdzoną listą na 1 października 2026 roku. Jeden z najbardziej radykalnych scenariuszy wolumenowych zakładał zmniejszenie liczby analizowanych produktów z 3616 do 2065, czyli o ponad 1500 pozycji. Jednocześnie w tym wariancie zachowanych zostałoby wszystkich 351 uwzględnionych substancji czynnych. To bardzo ważne rozróżnienie. Jedna substancja może być dostępna pod wieloma nazwami handlowymi, w różnych opakowaniach i od różnych producentów. Usunięcie części numerów GTIN nie musi więc oznaczać, że senior straci dostęp do leczenia daną substancją.
Inne analizowane warianty były znacznie łagodniejsze. W jednym z nich liczba produktów spadała z 3621 do 3051, przy zachowaniu wszystkich 354 substancji czynnych, a potencjalne oszczędności szacowano na około 440,7 mln zł. W kolejnym zachowywano 3079 z 3667 produktów i również wszystkie 354 substancje, uzyskując według symulacji około 394,3 mln zł oszczędności. Są to jednak modele pokazujące skutki różnych sposobów uporządkowania listy, a nie ostateczna decyzja Ministerstwa Zdrowia. Na 10 września 2026 roku nie opublikowano jeszcze wykazu refundacyjnego obowiązującego od 1 października, dlatego nie ma podstaw do wskazywania konkretnych leków, które na pewno stracą status bezpłatnych.
Dlaczego Ministerstwo Zdrowia chce usuwać droższe odpowiedniki z listy 65+?
Najważniejszym argumentem są różnice w kosztach terapii ponoszonych przez NFZ. Fundusz pokazał przypadki, w których produkty o takim samym działaniu terapeutycznym, zawierające tę samą substancję czynną w tej samej dawce i postaci, kosztują wielokrotnie więcej od swoich odpowiedników. Jeżeli pacjent nie ponosi dopłaty, naturalny mechanizm konkurencji cenowej działa słabiej. Senior nie odczuwa bowiem różnicy pomiędzy preparatem kosztującym publicznego płatnika 70 zł a innym kosztującym kilkaset złotych. Cały koszt pokrywa system. Zdaniem resortu może to prowadzić do utrzymywania bardzo drogich produktów mimo dostępności równie skutecznych i bezpiecznych tańszych zamienników.
Ministerstwo chce więc sprawić, aby producenci mieli większą motywację do obniżania cen. Wiceminister Katarzyna Kacperczyk podkreśla, że lista bezpłatna powinna służyć przede wszystkim pacjentom, a środki zaoszczędzone na przepłacaniu za poszczególne marki mogą zostać wykorzystane do finansowania nowych terapii. Resort wskazuje między innymi leki dla seniorów, terapie onkologiczne, leczenie chorób rzadkich oraz terapie dla dzieci. Nie chodzi zatem wyłącznie o zmniejszenie wydatków refundacyjnych. Założeniem jest przesunięcie części pieniędzy z preparatów mających tańsze odpowiedniki na obszary, w których pacjenci nadal czekają na finansowanie nowych możliwości leczenia.
Czy senior po zmianach będzie musiał dopłacać do leku, który wcześniej dostawał za darmo?
Taka sytuacja może wystąpić w przypadku konkretnej nazwy handlowej, jeżeli produkt zostanie usunięty z wykazu D2, a pozostanie na zwykłej liście refundacyjnej. Nie musi to jednak oznaczać konieczności płacenia za terapię daną substancją. Jeżeli w wykazie 65+ pozostanie bezpłatny odpowiednik zawierający tę samą substancję, dawkę i odpowiednią postać farmaceutyczną, pacjent może mieć możliwość kontynuowania leczenia innym produktem. Właśnie zachowanie substancji czynnych było jednym z istotnych elementów części scenariuszy analizowanych przez NFZ i AOTMiT. Do czasu publikacji październikowego obwieszczenia nie wiadomo jednak, które konkretne produkty zostaną objęte zmianami.
Senior nie powinien z tego powodu samodzielnie odstawiać dotychczasowego leku ani zamieniać go bez konsultacji. Nie każdy produkt jest w każdej sytuacji wymienny wyłącznie na podstawie podobnej nazwy substancji. Znaczenie mają dawka, postać, wskazanie refundacyjne oraz indywidualna sytuacja pacjenta. Dobrym przykładem komplikacji jest refundacja leków przeciwzakrzepowych, gdzie ta sama substancja może być bezpłatna na liście 65+ w jednym wskazaniu, a w innym pozostawać częściowo odpłatna. NFZ zwracał już uwagę, że substytucja w aptece musi odbywać się w granicach odpowiednich wskazań refundacyjnych.
Jakie warunki trzeba spełnić, aby dostać lek bezpłatnie po ukończeniu 65 lat?
Sam wiek nie wystarcza. Pacjent musi spełniać kilka warunków jednocześnie. Powinien mieć ukończone 65 lat, konkretny produkt musi znajdować się w aktualnym wykazie D2, a rozpoznane schorzenie musi mieścić się w zakresie wskazań refundacyjnych dla danego leku. Na recepcie potrzebne jest również odpowiednie uprawnienie dodatkowe oznaczone literą "S". Oznacza to, że preparat figurujący na liście 65+ nie staje się automatycznie darmowy dla każdego seniora niezależnie od tego, z jakiego powodu jest stosowany. Kryterium medyczne pozostaje jednym z podstawowych warunków bezpłatnego wydania.
Lista senioralna nie jest też osobnym katalogiem produktów nieobjętych refundacją. Minister wybiera pozycje spośród leków i innych produktów znajdujących się w systemie refundacyjnym, uwzględniając między innymi potrzeby zdrowotne seniorów, dostępność, bezpieczeństwo stosowania oraz relację kosztów do efektów zdrowotnych. Aktualna lista jest częścią kolejnych obwieszczeń refundacyjnych i zmienia się razem z nimi. Dlatego senior korzystający przez wiele miesięcy z tego samego preparatu powinien pamiętać, że status refundacyjny może zostać zmodyfikowany wraz z kolejną aktualizacją wykazu.
Czy receptę na darmowe leki 65+ może wystawić lekarz prywatny?
Tak. Od 14 lutego 2025 roku znacząco rozszerzono krąg osób uprawnionych do wystawiania recept z oznaczeniem "S". Pacjent nie musi już po prywatnej konsultacji u specjalisty wracać wyłącznie do lekarza podstawowej opieki zdrowotnej tylko po to, aby otrzymać receptę uprawniającą do bezpłatnego leku. Ministerstwo Zdrowia wskazuje, że recepty mogą wystawiać osoby posiadające odpowiednie uprawnienia zawodowe, w tym lekarze niezależnie od specjalizacji i miejsca udzielania świadczenia, a także inne uprawnione zawody medyczne w zakresie wynikającym z przepisów. Zmiana znacznie uprościła korzystanie z programu przez pacjentów przewlekle leczonych u specjalistów.
Lekarz nadal musi jednak prawidłowo określić wskazanie i status refundacyjny produktu. Samo wpisanie litery "S" nie powoduje, że każda pozycja na recepcie zostanie wydana bezpłatnie. System e-zdrowia sprawdza między innymi, czy konkretny lek znajduje się na odpowiednim wykazie. Farmaceuta w aptece również weryfikuje, które z przepisanych preparatów przysługują seniorowi za 0 zł. Jeżeli kod "S" nie został prawidłowo umieszczony na recepcie, farmaceuta nie może samodzielnie go dopisać lub poprawić. Z punktu widzenia pacjenta warto więc zwrócić uwagę na prawidłowe wystawienie recepty jeszcze podczas konsultacji.
Czy każdy tańszy zamiennik leku działa dokładnie tak samo?
W systemie refundacyjnym odpowiedniki dopuszczone do obrotu muszą spełniać wymagania dotyczące jakości, skuteczności i bezpieczeństwa. Sam fakt niższej ceny nie oznacza więc, że lek jest produktem gorszej kategorii. Ministerstwo Zdrowia już przy wcześniejszych zmianach refundacyjnych podkreślało znaczenie wprowadzania pierwszych odpowiedników leków oryginalnych jako sposobu zwiększania konkurencji oraz obniżania kosztów terapii. W nowym podejściu do listy 65+ właśnie możliwość wykorzystania tańszych odpowiedników może stać się jednym z ważniejszych kryteriów oceny, czy publiczny płatnik powinien nadal finansować dużo droższą markę.
Z perspektywy konkretnego pacjenta sprawa może być jednak bardziej złożona niż samo porównanie ceny. Leki mogą różnić się substancjami pomocniczymi, sposobem podania, konstrukcją urządzenia aplikującego czy wielkością opakowania. W przypadku części terapii zmiana preparatu wymaga dodatkowego wyjaśnienia pacjentowi sposobu stosowania. Dlatego plan Ministerstwa nie powinien być rozumiany jako nakaz automatycznego zamieniania każdego droższego leku na najtańszy produkt. Resort zapowiada ocenę całych grup farmakoterapeutycznych oraz uwzględnianie bezpieczeństwa i dostępności. Ostatecznie istotne będzie to, w jaki sposób kryteria zostaną zastosowane w kolejnych wykazach.
Dlaczego lista bezpłatnych leków 65+ kosztuje już prawie 10 mld zł rocznie?
Program został bardzo mocno rozszerzony w 2023 roku, gdy granicę wieku obniżono z 75 do 65 lat i znacznie zwiększono katalog produktów dostępnych bez dopłaty. Obecny wykaz senioralny obejmuje prawie 3800 pozycji, podczas gdy lista obowiązująca przed rozszerzeniem była wyraźnie mniejsza. Ministerstwo wskazywało pod koniec 2025 roku, że osoby 65+ otrzymują bezpłatnie produkty odpowiadające około 95 proc. leków z całej aptecznej listy refundacyjnej. Tak szeroki dostęp oznacza naturalnie bardzo duże obciążenie budżetu publicznego.
NFZ zwraca jednak uwagę, że koszty rosną znacznie szybciej niż liczba korzystających osób. Między 2023 a 2025 rokiem liczba pacjentów wzrosła o 4,4 proc., a wartość recept o 25 proc. W 2025 roku bezpłatne leki kosztowały niemal 10 mld zł. Ministerstwo podawało z kolei, że całkowite wydatki na refundację leków sięgnęły w tym roku blisko 30 mld zł, w tym około 16 mld zł przypadło na refundację apteczną. Skala programu 65+ jest więc na tyle duża, że nawet kilkuprocentowa poprawa efektywności może oznaczać setki milionów złotych dostępnych na finansowanie innych świadczeń.
Czy z listy 65+ może zniknąć oryginalny lek, ale pozostać jego tańszy odpowiednik?
Taki kierunek jest jednym z głównych powodów obecnych zmian. Ministerstwo chce uniknąć sytuacji, w której państwo płaci wielokrotnie więcej za konkretną markę, mimo że w tej samej grupie dostępny jest tańszy produkt zapewniający odpowiednią terapię. W praktyce może to oznaczać ograniczenie liczby bezpłatnych nazw handlowych przy jednoczesnym zachowaniu danej substancji czynnej na wykazie. Właśnie tak skonstruowano część modeli przedstawionych w analizach - liczba produktów spadała nawet bardzo wyraźnie, podczas gdy liczba dostępnych substancji pozostawała bez zmian.
Podobny mechanizm można było obserwować już przy wcześniejszych pojedynczych zmianach. Od 1 kwietnia 2026 roku z listy 65+ na wniosek producenta została wyłączona Pradaxa, ale Ministerstwo podkreśliło, że dostęp do bezpłatnych leków zawierających dabigatran pozostał zachowany dzięki innym refundowanym produktom. Resort wyjaśnił również możliwość aptecznej zamiany odpowiednio wystawionej recepty na inny preparat z dabigatranem znajdujący się na liście senioralnej. Ten przypadek pokazuje, że usunięcie jednej marki z wykazu nie zawsze jest równoznaczne z utratą bezpłatnego dostępu do samej terapii.
Czy wszystkie leki przeciwzakrzepowe są bezpłatne dla seniorów 65+?
Nie. To jeden z najlepszych przykładów pokazujących, dlaczego sprawdzanie samej nazwy substancji nie wystarcza. Od kwietnia 2026 roku refundacją objęto między innymi nowe wskazanie dla apiksabanu dotyczące zapobiegania udarom i zatorowości systemowej u określonych pacjentów z niezastawkowym migotaniem przedsionków. W tym wskazaniu refundacja została ustalona na poziomie 30 proc., ale terapia nie trafiła jednocześnie do bezpłatnego wykazu 65+. Ten sam apiksaban w innych wskazaniach, między innymi w leczeniu określonych powikłań zakrzepowo-zatorowych, może natomiast znajdować się na liście senioralnej.
Analogiczne rozróżnienia występują przy dabigatranie i rywaroksabanie. NFZ już wcześniej ostrzegał apteki, że zamiana preparatu dla osoby z kodem "S" jest możliwa wyłącznie w granicach tych samych wskazań refundacyjnych. Senior może więc mieć odpowiedni wiek, receptę na lek refundowany i właściwą substancję, a mimo to nie spełniać warunków do otrzymania konkretnego opakowania za 0 zł. To pokazuje, że nowa polityka Ministerstwa powinna być analizowana przede wszystkim na poziomie terapii, wskazania i dostępnych odpowiedników, a nie wyłącznie liczby nazw handlowych usuwanych lub dodawanych do tabeli.
Jak senior może sprawdzić, czy jego lek nadal jest bezpłatny?
Najprostszym rozwiązaniem jest sprawdzenie aktualnej listy udostępnianej przez Ministerstwo Zdrowia oraz Narodowy Fundusz Zdrowia. Pacjenci mogą również korzystać z Internetowego Konta Pacjenta i aplikacji mojeIKP. W aplikacji dostępna jest sekcja "Bezpłatne leki", gdzie można wyszukiwać produkty według nazwy, grupy oraz kategorii wiekowej. Jest to szczególnie przydatne w okresach, gdy wchodzi w życie nowe obwieszczenie refundacyjne. Lista nie jest bowiem ustalana raz na zawsze. Może być modyfikowana wraz z kolejnymi kwartalnymi aktualizacjami.
Pacjent przyjmujący lek przewlekle powinien dodatkowo zapytać lekarza lub farmaceutę, jeżeli po zmianie wykazu jego dotychczasowy preparat okaże się odpłatny. Może istnieć bezpłatny odpowiednik albo inna możliwość kontynuowania terapii na zasadach refundacyjnych. Nie należy natomiast zmieniać dawkowania ani samodzielnie odstawiać leku z powodu informacji o planowanych zmianach. Na 10 września 2026 roku obowiązuje nadal wykaz bazujący na obwieszczeniu z 17 czerwca, z późniejszą sierpniową aktualizacją. Październikowa lista nie została jeszcze oficjalnie opublikowana.
Czy nowe zasady oznaczają koniec programu bezpłatnych leków dla seniorów?
Nie. Ministerstwo jednoznacznie przedstawia zmianę jako próbę zwiększenia efektywności programu, a nie przygotowanie do jego likwidacji. Resort chce zachować szeroki dostęp seniorów do bezpłatnych terapii, ale jednocześnie ograniczyć finansowanie produktów, których cena jest nieproporcjonalna do dostępnych alternatyw. W oficjalnym komunikacie podkreślono, że uwolnione środki mają umożliwiać między innymi dodawanie nowych leków dla osób starszych. Z punktu widzenia polityki zdrowotnej lista ma więc nadal rosnąć pod względem możliwości terapeutycznych, nawet jeśli liczba konkretnych marek handlowych w części grup zostanie ograniczona.
Podstawowe prawo pacjentów po ukończeniu 65 lat do bezpłatnego zaopatrzenia w produkty wskazane przez ministra pozostaje zapisane w ustawie. Przy tworzeniu wykazu minister ma brać pod uwagę potrzeby zdrowotne seniorów, dostępność i bezpieczeństwo terapii oraz relację kosztów do uzyskiwanych efektów zdrowotnych. Nowa procedura ma dać resortowi bardziej uporządkowany sposób korzystania z tych kryteriów. Największa praktyczna zmiana może więc polegać nie na odebraniu seniorom bezpłatnego leczenia, lecz na częstszym kierowaniu ich w stronę tańszych odpowiedników, gdy finansowanie wielokrotnie droższego produktu nie ma uzasadnienia terapeutycznego.
Co może zmienić się na liście bezpłatnych leków od 1 października 2026 roku?
Ministerstwo już w czerwcu zapowiadało, że nowe kryteria chce wykorzystać przy przygotowywaniu październikowego wykazu refundacyjnego. Wskazywano wtedy cenę, wolumen sprzedaży oraz kwestie produkcyjne związane z bezpieczeństwem lekowym państwa. Sierpniowe zarządzenie formalizujące proces weryfikacji potwierdziło kierunek zmian. Można więc oczekiwać dokładniejszej selekcji produktów wewnątrz poszczególnych grup oraz większej presji cenowej na producentów. Nie można jednak na tym etapie powiedzieć, że konkretnych 500, 1000 czy 1500 leków na pewno zniknie z listy.
Dla seniorów kluczowa będzie publikacja oficjalnego obwieszczenia na 1 października 2026 roku. Dopiero ono pokaże, które produkty pozostaną bezpłatne, które zostaną dodane, a które zmienią status. Symulacje NFZ i AOTMiT wskazują, że da się ograniczyć liczbę finansowanych produktów handlowych i jednocześnie zachować wszystkie substancje czynne w analizowanej grupie, ale ostateczna lista musi uwzględniać także realną dostępność leków i bezpieczeństwo pacjentów. Ministerstwo stoi więc przed trudnym zadaniem: ograniczyć przepłacanie za część preparatów bez tworzenia sytuacji, w której senior przychodzący do apteki nie może znaleźć dostępnego bezpłatnego odpowiednika.







Jerzy