Polska przygotowuje nową Politykę Lekową Państwa na lata 2027-2032. Ministerstwo Zdrowia przedstawiło 9 września 2026 roku podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu najważniejsze kierunki dokumentu, który ma zastąpić wcześniejszą strategię realizowaną w latach 2018-2022. Nowa polityka nie ma ograniczać się do tworzenia kolejnych list refundacyjnych. Resort chce jednocześnie zmienić sposób finansowania leków, skrócić drogę nowych terapii do pacjentów, zwiększyć bezpieczeństwo dostaw, lepiej wykorzystywać dane medyczne i uporządkować rolę instytucji odpowiedzialnych za rynek farmaceutyczny. Jednym z najbardziej konkretnych celów jest skrócenie procedowania wniosków refundacyjnych dotyczących nowych terapii do 180 dni.
Dla pacjenta najważniejsze jest jednak nie to, ile etapów administracyjnych ma postępowanie, lecz kiedy lek rzeczywiście stanie się dostępny w szpitalu lub aptece. Ministerstwo deklaruje, że właśnie na ten praktyczny efekt ma być skierowana strategia na kolejne lata. Polska poprawiła ostatnio swoją pozycję w dostępie do innowacyjnych leków - według raportu W.A.I.T. opublikowanego w maju 2026 roku dostępnych było 77 z 168 analizowanych nowych terapii, czyli 46 proc., wobec średniej unijnej wynoszącej 45 proc. Nowa polityka stawia jednak znacznie bardziej ambitny cel - znalezienie się w pierwszej dziesiątce państw UE pod względem dostępu do nowych terapii.
Na czym ma polegać Polityka Lekowa Państwa na lata 2027-2032?
Nowa strategia ma obejmować znacznie więcej niż samą refundację. Ministerstwo wskazało siedem głównych obszarów: zwiększenie dostępności refundacyjnej i rynkowej leków, optymalizację wydatków publicznych, bezpieczeństwo lekowe i rozwój sektora farmaceutycznego, poprawę przestrzegania zaleceń przez pacjentów, przegląd kompetencji instytucji, zmianę roli kadr medycznych oraz wykorzystanie nowych technologii. Prace koncepcyjne rozpoczęły się już w październiku 2025 roku, a w przygotowanie dokumentu włączono między innymi NFZ, GIF, AOTMiT, Agencję Badań Medycznych i Centrum e-Zdrowia. Zakończenie prac nad strategią jest planowane jeszcze w 2026 roku.
Zmienia się również samo rozumienie bezpieczeństwa lekowego. Resort podkreśla, że państwo nie powinno reagować dopiero wtedy, gdy określonego preparatu zaczyna brakować w hurtowniach i aptekach. Celem ma być wcześniejsze przewidywanie ryzyka, kontrolowanie całych łańcuchów dostaw, wspieranie krajowych zdolności produkcyjnych oraz przygotowanie systemu na kryzysy, pandemie czy nawet warunki wojenne. Oznacza to połączenie polityki zdrowotnej z gospodarczą i bezpieczeństwem państwa. Dla pacjenta ma to znaczenie bardzo praktyczne - refundowana terapia niewiele pomaga, jeżeli lek formalnie znajduje się w systemie, lecz w rzeczywistości nie można go kupić albo placówka nie jest w stanie zapewnić ciągłości leczenia.
Czy pacjent rzeczywiście ma czekać na refundację nowego leku maksymalnie 180 dni?
Jednym z przedstawionych w Karpaczu celów jest procedowanie wniosków refundacyjnych dotyczących nowych terapii w ciągu 180 dni. Sama liczba nie jest całkowicie nowa, ponieważ ustawowy termin rozpatrywania kompletnego standardowego wniosku refundacyjnego już obecnie wynosi 180 dni. Problem polega na tym, że rzeczywista droga od rejestracji leku w Europie do dostępności dla polskiego pacjenta może być znacznie dłuższa. Bieg postępowania może być zawieszany, dokumentacja wymaga uzupełnień, prowadzone są analizy HTA i negocjacje cenowe, a firma musi wcześniej zdecydować o rozpoczęciu procesu w Polsce. Strategiczny cel należy więc rozumieć przede wszystkim jako dążenie do tego, aby 180 dni było realnym czasem skutecznego procedowania, a nie jedynie wartością zapisaną w przepisach.
Skala wyzwania jest widoczna w europejskich statystykach. Najnowszy W.A.I.T. Indicator analizujący leki dopuszczone w latach 2021-2024 pokazuje ogromne różnice pomiędzy państwami europejskimi. Mediana czasu do dostępności terapii w całej analizowanej grupie wynosiła 532 dni, przy czym w najszybszych państwach była wielokrotnie krótsza niż w krajach pozostających na końcu zestawienia. Polska poprawiła dostępność nowych leków i po raz pierwszy przekroczyła średnią unijną pod względem odsetka dostępnych terapii, ale samo umieszczenie leku w systemie refundacyjnym nadal nie zawsze następuje szybko. Dlatego resort chce równocześnie pracować nad procedurami, finansowaniem i gotowością placówek do rzeczywistego rozpoczęcia leczenia.
Co ma przyspieszyć refundację nowych i innowacyjnych terapii w Polsce?
Ministerstwo już wcześniej zaproponowało zmiany w ustawie refundacyjnej, które mają ograniczyć sytuacje, w których postępowanie musi być rozpoczynane praktycznie od początku. Jednym z przykładów jest analiza HTA, czyli ocena technologii medycznej. Obecne rozwiązania mogą powodować problemy, gdy dokumentacja jest starsza, mimo że nie pojawiły się istotne nowe dane naukowe. Resort chce dopuścić dalsze procedowanie na podstawie istniejącej analizy, jeśli nadal pozostaje aktualna. Podobnie ma wyglądać postępowanie w przypadku braków w dokumentacji - zamiast automatycznego kończenia procesu przedsiębiorstwo miałoby możliwość uzupełnienia wymaganych materiałów w jego trakcie.
Jeszcze ważniejszą zmianą może być odejście od sytuacji, w której państwo jest całkowicie zależne od decyzji firmy farmaceutycznej o złożeniu wniosku. Ministerstwo chce posiadać możliwość aktywnego zwracania się do podmiotów odpowiedzialnych w sprawie terapii uznanych za szczególnie potrzebne, na przykład leków innowacyjnych, generycznych czy terapii skojarzonych. Firma odpowiadająca na takie wezwanie mogłaby korzystać z uproszczeń i krótszych terminów. Nie oznacza to, że Minister Zdrowia będzie mógł jednostronnie objąć dowolny lek refundacją, ale system ma stać się bardziej aktywny. Z perspektywy pacjentów szczególnie istotne może być szybsze reagowanie na tzw. białe plamy terapeutyczne, w których skuteczne leczenie istnieje już w Europie, ale pozostaje niedostępne w Polsce.
Czy Polska chce wejść do pierwszej dziesiątki krajów UE pod względem dostępu do nowych leków?
Tak, jest to jeden z konkretnych kierunków przedstawionych podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu. Ministerstwo chce, aby Polska znalazła się w pierwszej dziesiątce państw Unii Europejskiej pod względem udostępniania nowych terapii ocenianego na podstawie raportu W.A.I.T. Osobny cel dotyczy leków stosowanych w chorobach rzadkich i ultrarzadkich - tutaj Polska ma utrzymać pozycję w grupie dziesięciu najlepszych państw. Jest to ambitne założenie, ponieważ konkurencja nie stoi w miejscu, a europejski problem z opóźnionym dostępem do innowacyjnych produktów dotyczy znacznie większej liczby państw niż tylko Polski.
Punkt startowy jest jednak lepszy niż jeszcze kilka lat temu. Według danych Ministerstwa Zdrowia w 2025 roku udostępniono 152 terapie, wobec 135 rok wcześniej. W najnowszym badaniu W.A.I.T. polscy pacjenci mieli dostęp do 77 z 168 ocenianych nowych terapii, czyli 46 proc. W poprzedniej edycji było to 68 ze 173, czyli 39 proc. Szczególnie poprawiła się dostępność w onkologii oraz chorobach rzadkich. Jednocześnie 46 proc. oznacza również, że ponad połowa terapii analizowanych w tym konkretnym europejskim zestawieniu nie była jeszcze dostępna w Polsce w sposób uwzględniany przez badanie. Dalsza poprawa wymaga więc nie tylko większego budżetu, ale także szybszych negocjacji oraz sprawniejszych procedur.
Czy refundacja leków dostępnych w aptekach ma wzrosnąć do 70 proc.?
Wśród celów przedstawionych przez Ministerstwo pojawiło się zwiększenie refundacji leków wydawanych w aptekach do poziomu 70 proc. To hasło wymaga jednak ostrożnego wyjaśnienia. Nie oznacza ono, że od 2027 roku państwo zacznie automatycznie pokrywać 70 proc. ceny każdego leku kupowanego przez pacjenta. W zaprezentowanych materiałach wskazano docelowy wskaźnik dotyczący refundacji aptecznej jako całego obszaru, ale nie przedstawiono jeszcze szczegółowej metodologii jego obliczania. Sam resort dopiero przygotowuje docelowy dokument i rozwiązania legislacyjne potrzebne do realizacji strategii.
Kierunek jest jednak istotny, ponieważ polityka lekowa ma mocniej obejmować także leczenie prowadzone poza szpitalnymi programami lekowymi. Dla wielu pacjentów największym codziennym wydatkiem pozostają właśnie preparaty odbierane w aptece, szczególnie przy chorobach przewlekłych wymagających wieloletniego stosowania kilku produktów jednocześnie. Ministerstwo zapowiada przegląd zarówno wydatków płatnika, jak i faktycznej dostępności leków dla pacjenta. Zwiększenie udziału finansowania publicznego musi być jednak równoważone możliwościami budżetowymi NFZ. Dlatego równolegle resort proponuje zmianę sposobu planowania pieniędzy na refundację i bardziej przewidywalne rozdzielenie środków pomiędzy leki apteczne a kosztowne terapie szpitalne.
Dlaczego leki biologiczne i biopodobne mają być ważnym elementem nowej polityki lekowej?
Ministerstwo wskazało jako jeden z celów zwiększenie dostępności leków biopodobnych do poziomu określonego w prezentacji na 30 proc. Preparaty biopodobne pojawiają się po zakończeniu ochrony rynkowej części leków biologicznych i mogą zwiększać konkurencję cenową. Z punktu widzenia systemu publicznego ma to ogromne znaczenie, ponieważ terapie biologiczne stosowane między innymi w onkologii, reumatologii, gastroenterologii czy dermatologii mogą być kosztowne. Większa konkurencja pozwala potencjalnie leczyć większą liczbę pacjentów w ramach tego samego budżetu i uwalniać środki na kolejne terapie innowacyjne.
Podobny kierunek widać już w decyzjach refundacyjnych z 2026 roku. Ministerstwo informowało, że coraz większe znaczenie ma obejmowanie finansowaniem pierwszych odpowiedników leków oryginalnych, również w przypadku produktów stosowanych powszechnie w cukrzycy, chorobach serca czy astmie. Polityka na lata 2027-2032 ma więc jednocześnie przyspieszać dostęp do najbardziej innowacyjnych technologii i zwiększać wykorzystanie tańszych odpowiedników tam, gdzie jest to klinicznie uzasadnione. Te dwa cele nie muszą się wykluczać - oszczędności wynikające z konkurencji po wygaśnięciu ochrony patentowej mogą zwiększać przestrzeń finansową na terapie dla pacjentów, którzy nadal nie mają skutecznej alternatywy.
Jak mają zmienić się programy lekowe i dostęp do kosztownych terapii w szpitalach?
Programy lekowe pozostają jednym z podstawowych sposobów finansowania drogich terapii, między innymi w onkologii, hematologii, neurologii czy chorobach rzadkich. Ministerstwo chce ujednolicić zasady kwalifikacji pacjentów, prowadzenia diagnostyki i monitorowania efektów leczenia. Miejsce poszczególnych terapii w ścieżce pacjenta miałby określać tzw. receptariusz refundacyjny. Ważną zmianą jest również pomysł, aby lek oraz diagnostykę niezbędną do jego zastosowania rozpatrywać równocześnie. Sama refundacja nowej cząsteczki nie zapewnia bowiem szybkiego leczenia, jeżeli szpital nie ma finansowania na badanie pozwalające wskazać pacjentów, którzy mogą z niej skorzystać.
Resort chce również zwiększać wykorzystanie leczenia ambulatoryjnego i bardziej elastycznych sposobów prowadzenia terapii. Obecnie część pacjentów musi pojawiać się w wyspecjalizowanym ośrodku nawet wtedy, gdy stan zdrowia i sposób podawania leku potencjalnie pozwalałyby ograniczyć liczbę takich wizyt. Strategia zakłada projektowanie programu wokół pacjenta i uzyskiwanego efektu zdrowotnego, zamiast koncentrowania się przede wszystkim na wymaganiach administracyjnych. Ministerstwo chce ponadto ograniczyć nadmierne raportowanie i zbierać przede wszystkim te dane, które rzeczywiście pomagają oceniać skuteczność terapii. Zmiana może więc dotyczyć jednocześnie lekarza, szpitala i pacjenta korzystającego z programu.
Skąd mają pochodzić pieniądze na coraz większą liczbę refundowanych terapii?
Nowe leki mogą poprawiać wyniki leczenia, ale część innowacyjnych terapii generuje bardzo wysokie koszty jednostkowe. Ministerstwo otwarcie przyznaje, że oczekiwania pacjentów i lekarzy są praktycznie nieograniczone, natomiast środki systemu pozostają ograniczone. Dlatego jednym z fundamentów nowej polityki ma być odejście od krótkoterminowego planowania refundacji na rzecz kilkuletniego planu finansowego. Osobno mają być prognozowane środki na refundację apteczną, a osobno na programy lekowe i chemioterapię. Ma to ułatwić ocenę, czy system będzie w stanie finansować daną terapię nie tylko w pierwszym roku, ale również wtedy, gdy liczba leczonych pacjentów wzrośnie.
Resort chce także szerzej wykorzystywać pieniądze uzyskiwane w ramach instrumentów dzielenia ryzyka zawieranych z producentami. Środki te miałyby powiększać budżet przeznaczony na leki, pokrywać leczenie przekraczające zakontraktowane limity oraz zwiększać finansowanie programów lekowych. Osobne pule przewidziano również dla nowych programów, bezpieczeństwa lekowego oraz opieki farmaceutycznej. W odniesieniu do nowych terapii pozbawionych alternatywy pojawiła się koncepcja limitów wydatków i analizowania ich wpływu na budżet w perspektywie pięciu lat. Oznacza to, że szybkość dostępu ma być łączona z oceną długoterminowej możliwości finansowania leczenia.
Czy bezpieczeństwo lekowe ma oznaczać większą produkcję leków w Polsce?
Nowa polityka ma znacznie szerzej traktować bezpieczeństwo dostaw. Doświadczenia pandemii COVID-19, wojny w Ukrainie oraz napięć w międzynarodowych łańcuchach dostaw pokazały, że dostęp do terapii zależy nie tylko od decyzji refundacyjnej. Państwo może refundować preparat, którego nie da się kupić, jeżeli zabraknie substancji czynnej, opakowań, transportu albo produkcja skoncentrowana jest w niewielkiej liczbie zakładów poza Europą. Ministerstwo deklaruje więc przejście od reagowania na pojedyncze niedobory do zarządzania całymi łańcuchami produkcyjnymi i logistycznymi.
Znaczenie mają mieć leki krytyczne, krajowe możliwości produkcyjne oraz lepsze uporządkowanie publicznego wsparcia dla sektora farmaceutycznego. Nie oznacza to realistycznej próby produkowania wszystkich leków wyłącznie w Polsce. Chodzi raczej o wskazanie tych substancji i produktów, których brak mógłby szczególnie zagrozić zdrowiu publicznemu, oraz zwiększanie odporności systemu na przerwanie dostaw. W strategię mają być włączone nie tylko zakłady produkcyjne, ale także hurtownie i apteki. Bezpieczeństwo lekowe ma być dzięki temu traktowane jako zdolność zapewnienia pacjentowi terapii również w sytuacjach nadzwyczajnych, a nie tylko jako brak chwilowych komunikatów o niedostępności preparatu.
Jak cyfryzacja i dane medyczne mają przyspieszyć dostęp pacjenta do leczenia?
Ministerstwo wskazuje cyfryzację jako jeden z siedmiu głównych filarów strategii. Polski system posiada już duże zasoby danych dotyczących wystawiania i realizowania recept, refundacji, przebiegu terapii oraz wykorzystania świadczeń. Problemem pozostaje ich odpowiednie łączenie i wykorzystywanie do podejmowania decyzji. Resort chce dzięki analizie danych szybciej oceniać rzeczywistą skuteczność refundowanych terapii, kontrolować wydatki, przewidywać niedobory i planować potrzeby pacjentów. Wiceminister Katarzyna Kacperczyk wskazała również na możliwość wykorzystania nowych narzędzi analitycznych i sztucznej inteligencji.
Wśród bardziej konkretnych propozycji znalazło się powiązanie wystawiania i realizacji recept z indywidualnym kontem refundacyjnym pacjenta, ujednolicenie zapisu dawkowania oraz dodawanie do recepty kodu rozpoznanej choroby. Takie rozwiązania mogą w przyszłości ułatwiać prawidłowe stosowanie refundacji i analizowanie sposobu leczenia, ale będą wymagały odpowiednich przepisów oraz rozwiązań informatycznych. Strategia zakłada również większe wykorzystanie danych z rzeczywistej praktyki klinicznej. Dzięki temu decyzja o kontynuacji czy sposobie finansowania kosztownej terapii mogłaby w większym stopniu opierać się na efektach uzyskiwanych przez pacjentów w polskich szpitalach, a nie wyłącznie na wynikach badań rejestracyjnych.
Jaką rolę w nowej polityce lekowej mają otrzymać farmaceuci, lekarze i pielęgniarki?
Polityka na lata 2027-2032 ma mocniej uwzględniać ludzi, którzy na co dzień prowadzą farmakoterapię. Ministerstwo wymienia lekarzy, farmaceutów, pielęgniarki i innych przedstawicieli zawodów medycznych jako aktywnych uczestników systemu, a nie wyłącznie wykonawców decyzji refundacyjnych. Szczególny nacisk ma zostać położony na poprawę adherencji, czyli przestrzegania przez pacjentów zaleceń terapeutycznych. Nawet najbardziej skuteczny i drogi lek nie przynosi oczekiwanych rezultatów, jeśli jest stosowany nieprawidłowo, nieregularnie albo pacjent samodzielnie przerywa terapię.
W strategii pojawia się dlatego dalszy rozwój opieki farmaceutycznej, nowe możliwości dotyczące wystawiania recept przez wybrane zawody medyczne oraz działania związane z profilaktyką i monitorowaniem bezpieczeństwa terapii. Naczelna Izba Aptekarska po prezentacji w Karpaczu zwracała uwagę, że w najbliższych miesiącach kluczowe będą prace między innymi nad ustawą refundacyjną, receptową i przepisami dotyczącymi indywidualnej praktyki farmaceutycznej. Oznacza to, że część założeń strategii ma być wdrażana poprzez konkretne regulacje znacznie wcześniej niż pod koniec okresu 2027-2032.
Czy szybsza refundacja oznacza, że każdy nowy lek automatycznie trafi do pacjentów?
Nie. Nowa polityka nie znosi oceny skuteczności klinicznej, bezpieczeństwa, opłacalności ani negocjacji ceny. Państwo nadal musi decydować, które terapie powinny być finansowane ze środków publicznych i na jakich warunkach. Rejestracja leku w Unii Europejskiej oznacza dopuszczenie go do obrotu, ale nie jest równoznaczna z automatycznym finansowaniem przez NFZ. Dotyczy to szczególnie terapii kosztujących setki tysięcy lub nawet miliony złotych na jednego pacjenta. Szybszy system ma więc przede wszystkim usuwać zbędne przestoje i powtarzalne czynności administracyjne, a nie zastępować ocenę medyczną i ekonomiczną.
Warto również pamiętać, że sama decyzja refundacyjna jest tylko jednym etapem. Terapia może wymagać diagnostyki molekularnej, wyspecjalizowanego personelu, sprzętu, przygotowanego ośrodka czy dodatkowego finansowania świadczeń. Dlatego Ministerstwo chce jednocześnie skrócić drogę administracyjną i zmniejszyć czas pomiędzy formalnym objęciem leku refundacją a jego rzeczywistą dostępnością. Właśnie w tym kontekście ważne jest łączenie decyzji dotyczących leku z potrzebną diagnostyką oraz zmiany w programach lekowych. Pacjent ma uzyskiwać dostęp szybciej nie tylko na papierze, ale również w placówce, w której faktycznie może rozpocząć terapię.
Kiedy pacjenci rzeczywiście odczują zmiany wynikające z Polityki Lekowej Państwa 2027-2032?
Na 10 września 2026 roku Polityka Lekowa Państwa na lata 2027-2032 jest nadal przygotowywana. Ministerstwo zaprezentowało jej kierunki i mierzalne cele, ale nie jest to jeszcze pakiet obowiązujących przepisów gwarantujących, że od 1 stycznia 2027 roku wszystkie opisane mechanizmy zaczną działać jednocześnie. Resort planuje zakończyć prace nad dokumentem w 2026 roku, natomiast realizacja poszczególnych elementów będzie wymagała nowelizacji ustaw, zmian w finansowaniu NFZ, rozwiązań informatycznych oraz dostosowania zasad funkcjonowania programów lekowych.
Kierunek zmian jest jednak wyraźny. Państwo chce szybciej przeprowadzać nowe terapie przez proces refundacyjny, zwiększać udział refundacji aptecznej, rozwijać dostęp do leków biopodobnych, zabezpieczać środki na nowe programy i skuteczniej przewidywać zagrożenia w dostawach. Jednocześnie Polska ma awansować do pierwszej dziesiątki państw UE pod względem dostępu do innowacyjnego leczenia. Sukces strategii będzie można ocenić dopiero po sprawdzeniu, czy skróci się rzeczywisty czas oczekiwania pacjenta i czy refundowany lek będzie faktycznie dostępny niezależnie od miejsca zamieszkania. To właśnie przejście od decyzji administracyjnej do realnego rozpoczęcia terapii ma być jednym z najważniejszych sprawdzianów polityki lekowej na lata 2027-2032.







Jerzy