Polska przygotowuje nową Politykę Lekową Państwa na lata 2027-2032. Ministerstwo Zdrowia przedstawiło jej główne kierunki 9 września 2026 roku podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu. Strategia ma być znacznie szersza niż kolejne aktualizacje list refundacyjnych. Resort chce jednocześnie skrócić drogę pacjenta do innowacyjnego leczenia, zwiększyć dostępność leków w aptekach, uprościć programy lekowe, lepiej wykorzystywać pieniądze NFZ i zabezpieczyć państwo na wypadek niedoborów, kryzysów lub wojny. Wśród siedmiu głównych obszarów znalazły się również cyfryzacja, analiza danych, większa rola farmaceutów i innych zawodów medycznych oraz działania ograniczające marnowanie leków i pieniędzy publicznych.
Nie wszystkie rozwiązania są już obowiązującym prawem. Ministerstwo podkreśla, że prace nad ostatecznym dokumentem mają zakończyć się jeszcze w 2026 roku, a część konkretnych zmian wymaga nowelizacji ustawy refundacyjnej. Jednocześnie kierunek polityki jest już widoczny w tegorocznych decyzjach. Do lipca 2026 roku resort informował o objęciu refundacją 66 nowych terapii, w tym 34 onkologicznych i 32 nieonkologicznych. Coraz częściej na listach pojawiają się również pierwsze odpowiedniki drogich leków oryginalnych, dzięki którym NFZ może obniżać koszty leczenia i przeznaczać część oszczędności na kolejne innowacyjne technologie.
Co zakłada nowa Polityka Lekowa Państwa na lata 2027-2032?
Ministerstwo Zdrowia wskazało siedem głównych obszarów, na których ma opierać się nowa strategia. Pierwszym jest zwiększenie zarówno refundacyjnej, jak i rzeczywistej rynkowej dostępności leków. Drugim - lepsze wykorzystanie środków publicznych przeznaczanych na farmakoterapię. Kolejne dotyczą bezpieczeństwa lekowego Polski i rozwoju sektora farmaceutycznego, poprawy przestrzegania zaleceń terapeutycznych, ograniczania marnowania publicznych pieniędzy, uporządkowania roli instytucji odpowiadających za rynek leków, szerszego wykorzystania kompetencji personelu medycznego oraz wdrażania narzędzi cyfrowych. Oznacza to odejście od myślenia o polityce lekowej wyłącznie jako o procedurze decydującej, który preparat pojawi się na kolejnej liście refundacyjnej.
Strategia ma również odpowiadać na doświadczenia ostatnich lat. Pandemia, wojna w Ukrainie, problemy z globalnymi łańcuchami dostaw i uzależnienie Europy od produkcji substancji czynnych w innych częściach świata pokazały, że dostęp do leków jest także elementem bezpieczeństwa państwa. Ministerstwo chce więc połączyć politykę zdrowotną z gospodarczą, przemysłową i bezpieczeństwa. Do prac włączono między innymi NFZ, Główny Inspektorat Farmaceutyczny, Agencję Badań Medycznych, Centrum e-Zdrowia oraz AOTMiT. Docelowo państwo ma nie tylko reagować, gdy danego produktu zaczyna brakować, ale wcześniej identyfikować zagrożenia i lepiej planować zapotrzebowanie na kluczowe terapie.
Czy nowe terapie mają trafiać do refundacji szybciej niż obecnie?
Jednym z najważniejszych kierunków jest skrócenie czasu potrzebnego na objęcie nowych terapii finansowaniem publicznym. Podczas prezentacji w Karpaczu przedstawiciele resortu wskazali jako cel procedowanie wniosków dotyczących nowych terapii w ciągu 180 dni. Ma to pomóc zmniejszyć odstęp pomiędzy pojawieniem się skutecznego leczenia na rynku a momentem, w którym polski pacjent rzeczywiście może z niego skorzystać ze środków NFZ. Ministerstwo chce również poprawić pozycję Polski pod względem szybkości dostępu do nowych terapii na tle innych państw Unii Europejskiej, ze szczególnym uwzględnieniem chorób rzadkich i ultrarzadkich. Są to na razie cele przygotowywanej polityki, a nie gwarancja, że każda procedura refundacyjna zakończy się dokładnie po sześciu miesiącach.
Skróceniu procesu ma służyć również projektowana zmiana ustawy refundacyjnej. Resort chce umożliwić konsultacje z firmą farmaceutyczną jeszcze przed formalnym złożeniem wniosku, aby wcześniej ustalić właściwą kategorię refundacji, docelową grupę pacjentów i zakres leczenia. Minister zdrowia miałby także otrzymać możliwość wezwania producenta do złożenia wniosku, jeżeli dana terapia jest szczególnie potrzebna pacjentom. Obecnie państwo jest w dużej mierze uzależnione od tego, czy i kiedy firma sama rozpocznie procedurę. W projektowanym modelu taki producent mógłby skorzystać z uproszczeń i krótszych terminów, co ma przyspieszyć dojście leku do finansowania publicznego.
Czy pacjenci z chorobami rzadkimi łatwiej otrzymają nowoczesne leczenie?
Choroby rzadkie są jednym z obszarów, w których klasyczna ocena ekonomiczna leków bywa szczególnie trudna. Terapia może być przeznaczona dla bardzo małej grupy pacjentów, a jej jednostkowy koszt może sięgać setek tysięcy lub nawet milionów złotych. Jednocześnie brak finansowania może oznaczać, że pacjent nie posiada żadnej alternatywy terapeutycznej. Projekt zmian w ustawie refundacyjnej przewiduje więc bardziej elastyczną ocenę leków sierocych. Zamiast koncentrować się jedynie na cenie i klasycznych wskaźnikach ekonomicznych, ma być stosowana analiza wielokryterialna uwzględniająca między innymi skalę korzyści zdrowotnych, potrzeby pacjentów, dostępność innych metod leczenia oraz szerszy efekt społeczny.
Już teraz choroby rzadkie zajmują znaczną część nowych decyzji refundacyjnych. Na liście obowiązującej od stycznia 2026 roku spośród 24 nowych terapii osiem dotyczyło chorób rzadkich, natomiast w lipcowym rozszerzeniu również osiem z 25 nowych terapii było przeznaczonych dla chorób rzadkich i ultrarzadkich. Funkcjonują dodatkowo specjalne mechanizmy Funduszu Medycznego, w tym finansowanie technologii o wysokim poziomie innowacyjności oraz ratunkowy dostęp do technologii lekowych dla części pacjentów, którzy wykorzystali standardowe finansowane możliwości leczenia. Nowa polityka ma uporządkować te rozwiązania i sprawić, aby wyjątkowy charakter choroby rzadkiej był uwzględniany już podczas projektowania ścieżki refundacyjnej.
Czy część nowoczesnych leków będzie można otrzymać w poradni zamiast w szpitalu?
Taki jest jeden z ważnych elementów projektowanej nowelizacji ustawy refundacyjnej. Ministerstwo proponuje utworzenie czwartej kategorii dostępności refundacyjnej dla leków stosowanych w przewlekłych chorobach nieonkologicznych. Obecny system opiera się przede wszystkim na refundacji aptecznej, programach lekowych oraz katalogu chemioterapii. W praktyce część nowoczesnych terapii nieonkologicznych jest dostępna w programach lekowych, co oznacza konieczność leczenia w odpowiednio zakontraktowanym ośrodku szpitalnym. Nowa kategoria miałaby umożliwiać podawanie wybranych preparatów także w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej, czyli w poradniach, bez angażowania infrastruktury szpitalnej tam, gdzie nie jest ona medycznie konieczna.
Dla pacjenta może oznaczać to leczenie bliżej miejsca zamieszkania i mniej wizyt w dużych centrach szpitalnych. Dla szpitali - mniejsze obciążenie organizacyjne i ograniczenie kosztów związanych z obsługą terapii, które nie wymagają hospitalizacji. Resort chce również szerzej przebudować programy lekowe wokół efektu zdrowotnego osiąganego przez pacjenta, a nie kolejnych procedur administracyjnych. Podczas Forum Ekonomicznego zapowiadano ujednolicanie kwalifikacji, diagnostyki i monitorowania chorych oraz większe wykorzystanie opieki ambulatoryjnej. Ostateczny kształt tych zmian będzie jednak zależał od przyjęcia odpowiednich przepisów i późniejszych decyzji dotyczących konkretnych leków.
Jak leki generyczne i biopodobne mają pomóc finansować nowoczesne terapie?
Ministerstwo coraz wyraźniej łączy dostęp do innowacji z oszczędnościami uzyskiwanymi dzięki konkurencji po wygaśnięciu ochrony droższych leków oryginalnych. Od początku 2026 roku resort zwiększył liczbę pierwszych odpowiedników obejmowanych refundacją. Na styczniowej liście pojawiło się dziesięć takich odpowiedników, a Ministerstwo podkreślało, że produkty generyczne muszą spełniać wymagania dotyczące jakości oraz biorównoważności. W kwietniu dołączono kolejne substancje o dużym znaczeniu populacyjnym, wykorzystywane między innymi w cukrzycy, chorobach serca i astmie. Większa konkurencja może obniżać ceny, dopłaty pacjentów oraz całkowity koszt ponoszony przez NFZ.
Podobną rolę mają odgrywać leki biopodobne, czyli odpowiedniki biologicznych terapii referencyjnych. W przedstawionych w Karpaczu kierunkach pojawił się cel zwiększania ich udziału w leczeniu. Ekonomiczna logika jest prosta: jeżeli w terapii, dla której wygasła odpowiednia ochrona, można uzyskać porównywalny efekt zdrowotny taniej, różnica może finansować dostęp do nowych terapii w innych wskazaniach. Nie oznacza to automatycznego wybierania zawsze najtańszego preparatu bez uwzględnienia sytuacji klinicznej. Nowa polityka ma jednak znacznie mocniej wykorzystywać konkurencję pomiędzy producentami jako narzędzie zwiększające liczbę pacjentów, których można leczyć w ramach tego samego publicznego budżetu.
Czy nowa polityka lekowa oznacza większe wydatki państwa na refundację?
Ministerstwo nie ukrywa, że dostęp do coraz większej liczby nowoczesnych terapii zwiększa presję na budżet. Koszty programów lekowych rosły w ostatnich latach bardzo szybko. Resort informował pod koniec 2025 roku, że w ciągu pięciu lat koszty refundacji w programach lekowych zwiększyły się czterokrotnie, a przeciętny roczny koszt terapii jednego pacjenta wzrósł z około 35 tys. do 42 tys. zł. W chorobach rzadkich koszty jednostkowe są często znacznie wyższe. Jednocześnie pojawiają się kolejne technologie genowe, terapie celowane i leki przeznaczone dla bardzo małych populacji. System musi więc równocześnie odpowiadać na oczekiwanie szybszego finansowania innowacji i na ograniczoną wielkość środków NFZ.
Nowa polityka ma dlatego zmienić także sposób planowania pieniędzy. Podczas Forum przedstawiono pomysł kilkuletniego planu finansowego dla refundacji, z osobnym spojrzeniem na leki apteczne oraz programy lekowe i chemioterapię. Środki odzyskiwane od firm farmaceutycznych w ramach instrumentów dzielenia ryzyka miałyby w większym stopniu wracać do finansowania leków. Rozważane jest także wydzielanie pieniędzy na nowe programy lekowe, które nie były przewidziane w pierwotnym planie NFZ, oraz na bezpieczeństwo lekowe. Celem nie jest zatem wyłącznie zwiększanie budżetu, ale również takie zarządzanie nim, aby oszczędności w jednym miejscu pozwalały otworzyć finansowanie terapii w innym.
Jak cyfryzacja i dane medyczne mają zmienić decyzje o refundacji leków?
Jednym z najbardziej zdecydowanych kierunków nowej strategii jest wykorzystanie danych już gromadzonych przez publiczny system ochrony zdrowia. Państwo posiada informacje o wystawionych i zrealizowanych receptach, refundacji, świadczeniach, programach lekowych oraz przebiegu części terapii. Ministerstwo chce lepiej łączyć te źródła i sprawdzać nie tylko, jak lek działał w badaniu klinicznym przed wprowadzeniem do refundacji, ale również jakie efekty daje tysiącom pacjentów leczonych później w rzeczywistych warunkach. Taka analiza może pokazać, czy terapia rzeczywiście przynosi oczekiwane rezultaty, ilu pacjentów z niej korzysta oraz czy ponoszone przez NFZ wydatki odpowiadają uzyskiwanym efektom zdrowotnym.
Resort wskazuje również na wykorzystanie nowych narzędzi analitycznych i sztucznej inteligencji. Ich zadaniem może być między innymi wcześniejsze wykrywanie ryzyka niedoborów leków, analiza zachowań dotyczących przepisywania i realizacji recept czy planowanie przyszłego zapotrzebowania. Ministerstwo chce jednocześnie ograniczać sprawozdawczość, która nie daje użytecznych informacji. W programach lekowych finansowanie miałoby być mocniej związane z dostarczeniem danych pozwalających ocenić rzeczywiste wyniki terapii. To duża zmiana filozofii: zamiast zbierać informacje dlatego, że wymagają tego formularze, system ma gromadzić dane odpowiadające na konkretne pytania dotyczące skuteczności, bezpieczeństwa i kosztów leczenia.
Jak ma się zmienić bezpieczeństwo lekowe Polski i dostępność leków w aptekach?
Nowa strategia ma traktować niedobór leku nie jako pojedynczy problem konkretnej apteki, ale jako ryzyko obejmujące cały łańcuch produkcji i dostaw. Ministerstwo chce analizować, gdzie powstają substancje czynne, gdzie produkowane i pakowane są leki, jak działają hurtownie oraz w jakim stopniu Polska jest uzależniona od importu. Doświadczenia pandemii oraz wojny w Ukrainie zwiększyły znaczenie krajowych i europejskich zdolności produkcyjnych. W polityce na lata 2027-2032 bezpieczeństwo lekowe ma obejmować także przygotowanie zapasów i systemu dystrybucji na sytuacje kryzysowe oraz konflikt zbrojny.
Elementem zmian jest także projekt nowelizacji ustawy refundacyjnej. Resort chce między innymi ułatwić dostarczanie leków w obcojęzycznych opakowaniach, jeżeli na polskim rynku zaczyna brakować refundowanego preparatu znajdującego się na liście zagrożonych brakiem dostępności. Zmienić mają się również zasady dystrybucji produktów deficytowych do hurtowni, ponieważ obecny obowiązek dzielenia ich pomiędzy określoną liczbę podmiotów został przez ministerstwo oceniony jako nieskuteczny. W założeniu system powinien szybciej reagować na realne zapotrzebowanie i ograniczać sytuacje, w których lek formalnie znajduje się na liście refundacyjnej, ale pacjent nie może znaleźć go w żadnej okolicznej aptece.
Czy pacjenci będą częściej otrzymywać leki refundowane w zwykłej aptece?
Ministerstwo chce zwiększać znaczenie refundacji aptecznej, ponieważ dla wielu pacjentów jest ona najprostszym sposobem uzyskiwania terapii. Podczas prezentacji w Karpaczu wśród celów znalazło się zwiększenie wskaźnika dotyczącego refundacji leków dostępnych w aptekach do poziomu 70 proc. Zaprezentowany publicznie materiał nie wyjaśniał jednak dokładnie metodologii tego wskaźnika, dlatego nie należy interpretować tej liczby jako zapowiedzi, że każdy lek w aptece będzie finansowany przez państwo w 70 proc. Kierunek jest natomiast czytelny: większa liczba terapii ma być dostępna bez konieczności wejścia do programu lekowego lub leczenia szpitalnego.
Widać to również w projektowanej nowelizacji refundacyjnej. Resort analizuje możliwość udostępniania w aptekach części nowoczesnych leków wysokokosztowych, które wymagają jednak szczególnej kontroli prawidłowego stosowania. W wybranych przypadkach prawo do wystawienia refundowanej recepty mogłoby zostać powiązane z określoną specjalizacją lekarza. Celem jest znalezienie kompromisu pomiędzy wygodnym dostępem w aptece a kontrolą wskazań w terapii, której koszt przy dużej populacji pacjentów może mieć ogromne znaczenie dla budżetu. Jednocześnie w chorobach wymagających bardziej złożonego nadzoru nadal potrzebne będą programy lekowe i wyspecjalizowane ośrodki.
Jak zmieni się rola farmaceutów, lekarzy i innych zawodów medycznych?
Ministerstwo uważa, że polityka lekowa nie powinna kończyć się w momencie wydania decyzji refundacyjnej. Nawet najlepszy lek nie przyniesie oczekiwanych efektów, jeśli pacjent przyjmuje go nieregularnie, niewłaściwie łączy preparaty albo rezygnuje z terapii po kilku tygodniach. Dlatego jednym z siedmiu strategicznych obszarów jest poprawa adherencji, czyli przestrzegania zaleceń terapeutycznych. Resort chce w tym celu szerzej wykorzystywać farmaceutów, lekarzy, pielęgniarki i innych przedstawicieli zawodów medycznych. Wśród możliwych działań wymieniane są opieka farmaceutyczna, profilaktyka, monitorowanie bezpieczeństwa i efektów terapii oraz edukacja pacjentów.
Zmiany mogą dotyczyć również samych recept. W przedstawionych kierunkach znalazły się pomysły na bardziej ujednolicony zapis dawkowania, lepsze powiązanie recepty z informacją o refundacji pacjenta oraz przegląd kompetencji do wystawiania recept przez farmaceutów, pielęgniarki, położne i felczerów. Nie wszystkie te propozycje mają już gotową formę prawną. Pokazują jednak, że państwo chce traktować farmaceutę nie tylko jako osobę wydającą opakowanie, lecz jako część procesu leczenia. Może to mieć szczególne znaczenie w terapii chorób przewlekłych, w których nieprawidłowe stosowanie leków prowadzi nie tylko do gorszego zdrowia pacjentów, ale również do dużych i możliwych do uniknięcia kosztów dla NFZ.
Czy zmiany obejmą również listy bezpłatnych leków dla seniorów i dzieci?
Tak, ponieważ Ministerstwo zalicza sposób funkcjonowania bezpłatnych wykazów do szerszej reformy polityki refundacyjnej. Dobrym przykładem jest lista dla osób 65+, którą resort zaczął w 2026 roku dokładniej analizować pod kątem cen poszczególnych produktów. Problem pojawia się wtedy, gdy kilka leków zawierających tę samą substancję, dawkę i postać jest dla pacjenta bezpłatnych, ale NFZ płaci za jedną markę wielokrotnie więcej niż za inną. Senior nie ma ekonomicznego powodu, aby wybrać tańszy odpowiednik, ponieważ sam w obu przypadkach płaci zero. Ministerstwo chce więc wykorzystywać listę także jako narzędzie negocjowania rozsądniejszych cen.
Nie oznacza to automatycznie ograniczenia liczby dostępnych terapii. Resort podkreśla, że celem jest utrzymanie dostępu do potrzebnych substancji przy ograniczaniu finansowania nieproporcjonalnie drogich odpowiedników, jeżeli istnieją bezpieczne i skuteczne alternatywy. Zaoszczędzone środki mogą następnie służyć rozszerzaniu finansowania o kolejne leki. Takie podejście dobrze pokazuje główną filozofię całej nowej polityki: większy dostęp do terapii nie musi wynikać wyłącznie z ciągłego zwiększania budżetu. Część możliwości można uzyskać przez lepsze negocjacje, odpowiedniki, kontrolę cen i eliminowanie wydatków, które nie przynoszą dodatkowej korzyści zdrowotnej.
Czy Polska już teraz zwiększa dostęp do innowacyjnych leków refundowanych?
Tak, choć dostępność nadal różni się w zależności od choroby i konkretnej technologii. W pierwszych trzech wykazach refundacyjnych na 2026 rok Ministerstwo systematycznie dodawało nowe terapie. Styczniowe obwieszczenie przyniosło 24 nowe możliwości leczenia, w tym dziewięć onkologicznych i osiem dotyczących chorób rzadkich. W kwietniu dodano 16 kolejnych terapii, z których 14 miało zastosowanie w onkologii. Lista obowiązująca od lipca zawierała następnych 25 nowych terapii, a resort podsumował, że w całym 2026 roku do tego momentu wprowadzono 66 nowych terapii. Równocześnie wydawane są setki decyzji przedłużających finansowanie leczenia już dostępnego dla pacjentów.
W ciągu kilku ostatnich lat skala zmian była jeszcze większa. Podczas Forum Ekonomicznego przedstawiciele Ministerstwa wskazywali, że od września 2018 roku do refundacji wprowadzono 784 nowe technologie. Nie oznacza to jednak, że problem dostępu został rozwiązany. Każdego roku Europejska Agencja Leków dopuszcza kolejne preparaty, pojawiają się nowe wskazania istniejących terapii, a środowiska pacjenckie oczekują szybkiego finansowania następnych możliwości. Nowa polityka ma więc nie tyle rozpocząć proces udostępniania innowacji od zera, ile stworzyć bardziej przewidywalny model na kolejne lata, w którym tempo refundacji będzie można pogodzić z finansowymi możliwościami systemu.
Kiedy nowe zasady polityki lekowej zaczną obowiązywać pacjentów?
Na 10 września 2026 roku trzeba odróżnić trzy poziomy zmian. Pierwszy to rozwiązania już obowiązujące, takie jak kolejne wykazy refundacyjne, istniejące programy lekowe, Fundusz Medyczny czy RDTL. Drugi obejmuje projekt dużej nowelizacji ustawy refundacyjnej oznaczony numerem UD187, który ma zmienić między innymi procedury refundacyjne, dostępność leków nieonkologicznych, zasady importu i część obowiązków uczestników systemu. Trzeci poziom to Polityka Lekowa Państwa na lata 2027-2032, czyli dokument strategiczny, którego pełna wersja nie została jeszcze przyjęta. Ministerstwo zapowiedziało zakończenie prac nad nim w 2026 roku.
Dlatego pacjenci nie powinni oczekiwać jednej daty, od której cały rynek leków zmieni się jednocześnie. Część nowych terapii będzie pojawiała się na kolejnych listach refundacyjnych, inne rozwiązania wymagają uchwalenia ustaw i przygotowania systemów informatycznych, a działania dotyczące bezpieczeństwa produkcji czy wykorzystania danych będą realizowane przez kilka lat. Kierunek zmian jest jednak jasno określony. Państwo chce szybciej wprowadzać potrzebne terapie, przenosić część leczenia bliżej pacjenta, wykorzystywać tańsze odpowiedniki do finansowania innowacji i oceniać skuteczność leków na podstawie rzeczywistych danych. Jeśli te założenia zostaną przełożone na przepisy i finansowanie, nowa polityka lekowa może wpłynąć nie tylko na listy refundacyjne, ale na cały sposób organizowania leczenia w Polsce.







Jerzy